Jeżleli chcesz dostawać wiadomości, nowości z Oratorium podaj swoje imię i e-mail
Skupienie Animatrów - Sępopol 2011
Piątek, 9 września, około godziny 16. Grupa animatorów z Oratorium, pod kierownictwem księdza Piotra i ze wsparciem pana Darka Kobusa rusza w podróż. W podróż ku nieznanemu, ku najdzikszym zakątkom kraju, ku obrzeżom znanej ludziom cywilizacje, ku dzikim, tajemniczym krainom. Konkretniej, ku Sępopolowi, miejscowości znajdującej się niedaleko granicy z Rosją. Dzięki dobrej organizacji podróż nie trwała specjalnie długo i już niedługo potem mogliśmy podziwiać piękno sępopolskiej okolicy. A podziwiać było co.
Prócz cudów przyrody wzrok przykuwał wspaniały, XIV-wieczny kościół, a także znajdująca się niedaleko niego zabytkowa baszta, zamieszkiwana, zgodnie ze słowami mieszkańców, przez ducha organisty, nazywanego Jurkiem. W tej też baszcie, dzięki gościnności sępopolskich salezjanów i animatorów, mieszkaliśmy przez cały pobyt. Na szczęście olsztyńska młodzież w całym kraju słynie z grzeczności i pobożności, toteż nie niepokojony przez nikogo duch nie dawał się nam we znaki. Zaraz po przyjeździe i wylewnych powitaniach przyszedł czas na bardzo ważną dla wszystkich część programu, czyli wystawną kolację, przygotowaną dla nas przez animatorów z Sępopola. Zaraz po niej udaliśmy się do kościoła na czuwanie. W ciemnym, gotyckim kościele rozświetlanym tylko światłem świec panowała modlitewna cisza, przerywana śpiewem. Potem nasz wspaniały kierownik, ksiądz Piotr Boziński wygłosił krótką, acz niezwykle treściwą i mądrą konferencję o istocie służby animatora. Jednocześnie była to okazja no skorzystania z sakramentu pokuty. Tego dnia mieliśmy już wolne, co bynajmniej nie oznaczało od razu pójścia spać. Jeszcze do późna trwały najpierw wspólne gry, potem ciche rozmowy.
Sobotni dzień to przede wszystkim spływ kajakowy po Łynie. Bo trzeba ci wiedzieć czytelniku, że przez Sępopol płynie ta sama Łyna, co przez Olsztyn. Znaczy, ta sama, ale jakaś dużo głębsza i szersza. W sam raz na spływ kajakowy. Olsztyńsko-sępopolska reprezentacja animatorów wraz z salezjanami korzystała więc z tego z radością. Liczne wyścigi, zabawy i prawdziwie morskie bitwy, a wszystko to w otoczeniu pięknej przyrody i akompaniamencie śpiewu ptaków i wystrzałów, dobiegających z pobliskiego rosyjskiego poligonu. Nie każdy jednak urodził się wilkiem morskim jak skromny autor tego tekstu, dlatego też niektórzy znosili to wszystko z nieco mniejszym entuzjazmem. W końcu jednak wszyscy zmęczeni i przemoczeni do suchej nitki dopłynęliśmy w końcu do stanicy, gdzie oczekiwało nas ognisko z kiełbaskami. Po pochłonięciu posiłku i wysuszeniu się wróciliśmy do baszty, gdzie, niestety, oczekiwało nas już całkiem rychłe widmo powrotu do domu.
Podsumowując krótko, wyjazd był niezwykle udany, napełnił wszystkich siłą do zmierzenia się z codziennością a Sępopol można polecić każdemu, kto lubi spędzać czas wśród naturalnego piękna przyrody.
Andrzej
| < Poprzednia | Następna > |
|---|