Jeżleli chcesz dostawać wiadomości, nowości z Oratorium podaj swoje imię i e-mail
Półkolonie lato 2011
W te wakacje, jak co roku, obyły się organizowane przez nasze Oratorium letnie półkolonie. Były one bardzo udane. W jeszcze lepszym zorganizowaniu, pomogła dotacja z Urzędu Miasta, która umożliwiła zafundowanie dzieciom nowych atrakcji i unikalnych koszulek, który spełniały dwie role: bezpieczeństwa i przynależności.
Pierwszego dnia dzieci zostały przydzielone do grup. Dzięki temu w zależności on wieku i indywidualnych cech, każdy uczestnik trafił do specjalnie przygotowanych animatorów. Po modlitwie i gromkim przywitaniu uczestników przez animatorów i Księdza Kierownika odbyły się zajęcia integracyjne, które miały na celu wzajemne zapoznanie się uczestników i stworzenie braterskiej więzi.
Ten i każdy kolejny dzień był pełen zabaw. Przez to, że artykuł ten ma określone ramy objętościowe nie sposób tu ich wszystkich wymienić. Zresztą, w porównaniu do głównej atrakcji tegorocznych półkolonii aspekt Oratoryjnych zabaw naturalnie schodzi na drugi plan.
Tą wyjątkową atrakcją była wizyta w parku linowym. Do dnia wyjazdu pozostawało to organizatorską tajemnicą (podsycało to ciekawość wychowanków i stworzyło zagadkową atmosferę). Po dojechaniu na miejsce instruktorzy zapoznali nas z zasadami bezpieczeństwa. Był to prawdziwy park linowy, w którym najtrudniejsze przeszkody (dla dorosłych) znajdowały się na wysokości aż siedmiu metrów. Niestosowanie się do środków bezpieczeństwa może skończyć się bardzo boleśnie. Nie było żartów. Wszyscy uczestnicy zostali wyposażeni w uprzęże połączone z karabinkami (haki bezpieczeństwa przypinane do stalowych lin) i rolkę, która służyła do pokonania najprzyjemniejszego etapu każdej trasy, zjazdu między drzewami. By wejść na prawdziwą trasę, trzeba było przedtem pokonać trasę treningową. Miała ona na celu wytworzenie prawidłowych nawyków, które gwarantowały bezpieczeństwo w każdym punkcie parku. Kto nie zaliczył bezbłędnie trasy treningowej, nie miał prawa wejść na inną trasę (ze względów bezpieczeństwa). Nie mogę wypowiadać się za dzieci, ponieważ tylko one wiedzą co podobało im się w parku najbardziej. Jednak na ich twarzach dało się zauważyć zniecierpliwienie spowodowane chęcią jak najszybszego poczucia się małym Tarzanem. Z tego wnioskuję, że bardzo im się podobało. Po udanej zabawie przygotowane było ognisko z kiełbaskami, by można było zregenerować siły po męczącej aktywności. I tu mógłbym skończyć mój wywód dotyczący parku. Zaskoczę Drogiego Czytelnika i to zrobię.
Nadzwyczajne okoliczności to takie, w których posiłek spożywany był poza Oratorium. W okolicznościach zwyczajnych za posiłek odpowiadała pani Maryla, która każdorazowo ugotowała coś bardzo smacznego dla każdego.
Jednak parafrazując Koheleta, wszystko ma swój czas i półkolonie muszą się kiedyś skończyć. W ostatni dzień dzieci otrzymały pożegnalne podarunki i animatorzy ze łzami w oczach dziękowali im za wspólnie spędzony piękny czas.
Zgadzając się z tezą widniejącą na początku artykułu, uważam że półkolonie były bardzo udane. :)
Animator
| < Poprzednia | Następna > |
|---|