Jeżleli chcesz dostawać wiadomości, nowości z Oratorium podaj swoje imię i e-mail
Myślami jeszcze na wakacjach
Akcja „Lato w Mieście” rozpoczęła się 23 a trwała do 27 czerwca i były to półkolonie organizowane dla dzieci przez Oratorium im. Św. Jana Bosco. Całość planowana była od dłuższego czasu. Ksiądz Piotr Boziński – kierownik oratorium dbał o to, by każdy dzień i każda atrakcja dopięta była na przysłowiowy ostatni guzik. „Pamiętajcie” – mówił nam – „Liczy się przede wszystkim dobro dzieci, najpierw myślcie o nich, a dopiero potem o sobie”.
W poniedziałek 23-ego czerwca zbudził mnie dźwięk nastawionego wcześniej alarmu w telefonie. Pierwszą myślą było to, że jest to pierwszy dzień od sporego okresu gdy nie musiałem iść do szkoły. Za to wzywały mnie inne obowiązki. Szybko wstałem, zabrałem się za poranną toaletę, przebrałem się i zjadłem śniadanie. Po głowie jednak cały czas chodziło mi kilka zagadnień. „Ile dzieci przyjdzie na półkolonie?”, „Czy rodzice będą z nami współpracować?”, „Czy dzieci nie będą sprawiały problemów wychowawczych?” – te i wiele innych myśli nie dawało mi spokoju. Z motylami w brzuchu chwyciłem gitarę i pobiegłem do oratorium.
Po kilku chwilach byłem już na miejscu. Zastałem kilu innych animatorów oraz ks. Piotra udzielającego im ostatnich rad. Dzieci miały przyjść niebawem. Ostatnie poprawki, dwie spośród animatorek usiadły za biurkiem by prowadzić spis dzieci i wziąć podpisy od ich rodziców. Pierwsi uczestnicy zaczęli przychodzić koło 8 rano. Oratorium było miejscem dobrze im znanym i zaraz zaczęli wspólnie hasać to grając w tenisa stołowego, to ganiając się po sali rekreacyjnej. Okazało się, że dzieci było w sam raz. Na jednego animatora (których było 12) przypadało 2-3 podopiecznych co sprawiało, że opieka była lepsza. Wszyscy z opiekunów szybko znaleźli wspólny język z dziećmi i po chwili zaczęło się wiele zabaw zaczynając od najprostszych gier „w łapki” a kończąc na grze w bilard. Po wstępnych zabawach przyszedł czas na prawdziwą atrakcję – grę terenową organizowaną przez samego księdza. Wszyscy razem udaliśmy się do lasu gdzie ks. Piotr wytłumaczył nam zasady. Gra była tak dostosowana, aby dzieci mogły ją zrozumieć i tak ciekawa, że i uczestnicy i organizatorzy świetnie się bawili. Po około półtora godziny zmęczeni ale szczęśliwi wróciliśmy do oratorium gdzie czekał już na nas ciepły i smaczny posiłek – naleśniki dla każdego bez ograniczeń! Po posiłku jeszcze krótka zabawa i już rodzice wracali by odebrać swoje pociechy.
Gdy było już po wszystkim ks. Piotr zebrał nas by pogratulować nam, powiedzieć co zrobiliśmy źle i jak to naprawić by już więcej się nie wydarzyło. Widać jednak, że był bardzo zadowolony z naszej pracy. Kolejne dni wcale nie były mniej męczące. Wyjazd na olsztyński Zamek czy do „Figlolandii” wymagały sporo naszych sił i koncentracji. Trzeba było bawić się z dziećmi jednocześnie mając baczną uwagę na to co dzieje się wokół nas i innych. Czekała na nas również kolejna – tym razem dłuższa gra terenowa i kąpiel w jeziorze – co sprawiło dzieciakom wielką frajdę w tak upalny dzień. Wspólne oglądanie filmu w oratorium również jest przez nas miło wspominane do dziś.
Pierwszy tydzień wakacji nie był dla mnie wcale wypoczynkiem. Jestem pewien, że opieka nad dziećmi jest przynajmniej dwa razy bardziej męcząca. Ale skoro jest to dwukrotne zmęczenie to satysfakcja jest co najmniej dziesięciokrotna. Te wspaniałe dni minęły naprawdę szybko. Pozwoliły jednak nam na zaciśniecie więzi między animatorami i większe zrozumienie idei wychowawczych św. Jana Bosco. Były chwile cięższe, ale dzięki Bogu udawało nam się z nich wyjść szczęśliwie. Nasz kierownik ks. Piotr pogratulował nam ofiarnej pracy i podziękował, że poświęciliśmy tyle czasu dzieciom. Dla nas uśmiechy naszych podopiecznych były najlepszą nagrodą.
Jeszcze piątkowego popołudnia po zakończeniu półkolonii szybko wróciłem do domu, chwyciłem wcześniej przygotowany plecak, wędkę i gitarę i wraz z kilkoma animatorami wyruszyliśmy na mazurskie jeziora. Na upragnione wakacje !
Mateusz Puchalski
| < Poprzednia |
|---|