Jeżleli chcesz dostawać wiadomości, nowości z Oratorium podaj swoje imię i e-mail
Uciechy w wodzie!!!
Wszyscy przyrodnicy i biolodzy od wieków znają podstawowe prawo dotyczące żywych organizmów, które brzmi: „wilgoć sprzyja życiu”. Pomni tej zasady, w pewien październikowy wieczór wraz z grupą animatorów udaliśmy się do przybytku wilgoci, jakim jest ostródzki Aquapark. Czekały tam na nas rozliczne atrakcje z wiązane z życiodajnym płynem, jakim jest woda.
W owym przybytku wilgoci mogliśmy skorzystać z dość obszernego basenu, dwóch saun (suchej i parowej), rozlicznych i rozmaitych masarzów wodnych. Największym jednak powodzeniem cieszyła się rwąca rzeka. Już to ze względu na możliwość nie zwykle szybkiego poruszania się w jej nurtach, już to ze względu na możliwość przeprowadzania w niej zabaw grupowych, a przede wszystkim z powodu możliwości podtapiania w niej przebywających. Ze zrozumiałych względów pierwszym i naturalnym obiektem nadającym się do tego procederu były nieliczne dziewczęta. Te jednak szybko zniechęciły się napastliwością i bezwzględnością pewnych, że tak powiem, kudłaczy. Ci z kolei, nadmiar energii postanowili wyładować na swych opiekunach, których na czas przebywania w tym przybytku uciechy nazywano wujkami. Wujek Piotr okazał się obiektem niezatapialnym, szerzącym w rwących nurtach rzeki strach i spustoszenie. Z licznych ataków, pojedynczych i grupowych, wychodził zwycięsko, zostawiając za sobą kaszlące wodą, ociekające, rozgarniające zmoczone kudły, niedobitki. Nie mniej bohaterski był wujek Jarek, złośliwie przez niektórych zwany dziadkiem (z racji na zaawansowany wiek), mimo że nie dysponował taką „siłą” jak wujek Piotr. Najbardziej ułożony i spokojny (zresztą jak zwykle) był wujek Mariusz, który gardząc niebezpieczną i ryzykowną zabawą we wspomnianej rzece, skorzystał z sauny i oddał się urokom Jakuzy oraz ( jakby to powiedzieli poloniści) „długim nocnym Polaków rozmowom”. Czas tych ekscesów upłynął niemiłosiernie szybko i po godzince szaleńczych przyjemności uczestnicy wycieczki znaleźli się w szatni. Nie był to jednak koniec wariactw. Niektórzy prysznicującym się z zamkniętymi oczami złośliwie i podstępnie lali na głowę szampon. Ci zaś pienili się zarówno dosłownie jak i w przenośni. Wybryki te zakończyły się bitwą na ręczniki i nie ludzko długim suszeniem kudłów, za które nawiasem mówiąc, suszący sierściuchowie musieli uiścić dodatkową zapłatę. Gdzieś około godziny 21.30 wszyscy zmęczeni, ale i szczęśliwi powrócili do domów. W najbliższym czasie (najprawdopodobniej 9 listopada roku bierzącego) planowana jest nowa wycieczka na ostródzki basen, w celu zbadania hydroskopijności organizmów ludzkich. Zapisy u wujka Piotra!!!
Artykuł podyktował Marko Boro, a pisał wujek Piotr.

| < Poprzednia | Następna > |
|---|