Jeżleli chcesz dostawać wiadomości, nowości z Oratorium podaj swoje imię i e-mail
Dzień V - Ferie 2010
W piątek zupełnie zostaliśmy zaskoczeni, pogoda jak z zimowego obrazka. Dużo śniegu i ciepło,
a przynajmniej to był najcieplejszy dzień spośród wszystkich podczas tych półkolonii. Niestety nie spędziliśmy go na dworze ale i tak zabawę wszyscy mieliśmy przednią. Nawet ks. Piotrek
nie omieszkał wtopić się w jezioro kolorowych piłeczek. Byliśmy w figolandii. Mały raj na ziemi dla dzieci. Niesamowite wrzaski zadowlonych uczestników a w szczególności tych najmłodszych
w zwyczajnych warunkach przyprawiałyby o zawrót głowy. Na szczęście nie tam. Jedni rzucali się piłeczkami, drudzy skakali na materacach odbijając sie jak na sprężynach a jeszcze inni czołgali się przez wąskie korytarze, gdzie większość dorosłych by się przeciskało z wielkimi problemami.
Nic dodać, nic ująć. Również jedną z atrakcji było malowanie twarzy... makijaż w postaci buzi królika lub inne malunki takie jak motylki, pająki mógł sobie sprawić każdy uczestnik i w rzeczy samej kilka buzi wyjechało umalowanych. Dzień na zabawie w piłeczkach minął bardzo szybko
a wykorzystaliśy go do końca. Powrót nam się opóźnił, ale chyba nikt nie wątpił, że było warto. Obiad na szczęscie zjedlismy przed wyjazdem także wszyscy mieli na pewno dużo siły na zabawę. W drodzę nie obyło się bez rzucania śniegiem. Dla większości była to fajna zabawa lecz czasem martwiliśmy się żeby nikt nie zachorował bo mokry śnieg musiał kiedyś przejść przez ubrania. Jesteśmy silnej wiary, że nic nikomu złego się nie przydaży :)
| < Poprzednia | Następna > |
|---|