Jeżleli chcesz dostawać wiadomości, nowości z Oratorium podaj swoje imię i e-mail
ZABAWA ANDRZEJKOWA
W niedzielę (28 listopada) w Oratorium odbyła się zabawa andrzejkowa. Została ona zaplanowana na wyjątkowym czwartkowym spotkaniu animatorów. Wyjątkowym, ponieważ brali w nim udział jednocześnie starsi i młodsi animatorzy. Wszystko po to, by jak najlepiej i najbezpieczniej spędzać czas w radosnej atmosferze.
Zabawę rozpoczęła się, jak nakazał ksiądz Bosko, wspólną modlitwą. Chwilę potem zagrała muzyka i zatańczyliśmy tańce salezjańskie, co właściwie jest już tradycją. Jak zwykle na początku wiele osób nie wiedziało jak wykonuje się niektóre tańce. Jednak po chwili obserwacji wszystko stało się jasne i mogli tańczyć już wszyscy. Po kilku tańcach byliśmy lekko zmęczeni.
Kolejną zabawę zaanonsowali Ola i Tomek- animatorzy prowadzący. Była nią tak zwana „Bryczka”. Właściwie zabawa ta powinna nazywać się „Cyrk” lecz, zwyczajowo pozostała nazwa zabawy weselnej. Polegała ona na tym, że wszyscy usiedliśmy w czymś na kształt koła. Każda osoba uczestnicząca otrzymała małą kartkę na której napisana była rola jaką pełniła. Po wstępnej organizacji Marta zaczęła czytać opowiadanie. Dotyczyło ono pewnej rodziny, która wybrała się do cyrku by zobaczyć m.in. słonia. Gdy w historyjce wypowiedziana została jakaś rola, osoby którym ją przypisano musiały obiec stojącą na środku sali poduszkową wieżę. Pomimo że tekst był krótki, zabawa trwała ponad 15 minut i wydawała się dłużyć, zwłaszcza dla „masywniejszych” uczestników, ponieważ wymagała dużej i częstej aktywności fizycznej. Takim uczestnikiem był np. ks. Piotr, który stwierdził, że dawno nie był poddany takiemu wysiłkowi.
Nieco bardziej zmęczeni przystąpiliśmy do zabawy zorganizowanej przez Emilkę, którą nazywamy „Impulsy”. Na nasze szczęście wymagała ona tylko refleksu, a nie siły i kondycji. Podzieliliśmy się na dwie drużyny. Każda z nich stworzyła kilkunastoosobowy łańcuch. Na jednym z końców łańcucha Marta podawała „impuls” (ściśnięcie dłoni), który kolejne osoby podwały sobie aż do końca łańcucha. Drużyna, która wygrała przenosiła ostatnią osobę na początek i tak aż do momentu, w którym ta sama osoba znalazła się na tym samym miejscu co na początku. Zabawa była bardzo dynamiczna i dawała duże możliwości oszustwa, więc gra wymagała czujności sędziów. Pomimo tego drużyny zachowały się sportowo i udało się w dobrych nastrojach ukończyć grę.
Była to ostatnia zabawa przed przerwą na skromny posiłek. Składał się on z ciastek, które miały przywrócić poziom cukru umożliwiający dalszą aktywną zabawę oraz napoju który gasił pragnienie.
Najedzeni mogliśmy przystąpić do dobrze znanej zabawy w krzesełka. Początkowo liczba krzeseł, które były ułożone w kółko, była o jeden mniejsza od ilości uczestników. Po każdym włączeniu muzyki uczestnicy poruszali się dookoła krzeseł, natomiast przy wyłączeniu muzyki musieli zająć któreś z krzeseł. Z każdą turą „pozbywaliśmy się” jednego uczestnika. I tak aż do finału w którym uczestniczyli Maciek i uwaga... ks. Piotr! Niestety młodszy i sprytniejszy Maciek wygrał po fatalnym błędzie naszego Najlepszego, Najukochańszego, Wspaniałomyślnego Księdza Kierownika.
Cały czas możliwe było poduszenie poziomu cukru, ponieważ ciastka były stale na widoku.
Na koniec Rafał zorganizował „wyścigi w workach”. Hitem konkurencji było uczestnictwo... wcześniej wymienionego wraz z superlatywami ks. Piotra.
Powoli sala stawała się coraz bardziej pusta, ponieważ dochodziła już czwarta godzina zabawy. Ksiądz Kierownik postanowił podziękować wszystkim uczestnikom za piękną zabawę, oraz animatorom za trud włożony w jej organizację. Od tej pory animatorzy czekali na wyjście ostatniego uczestnika, by samemu udać się do domu.
Cała zabawa została uwieczniona na zdjęciach, które robiła Karolina i Rafał. Powstał nawet bardzo ładny film, który nakręcił asystent Wojtek. Wszystkie materiały dostępne są na stronie internetowej oratorium.
Animator
GALERIA Z IMPREZY: kliknij tutaj
| < Poprzednia | Następna > |
|---|